To nie jest audycja, w której słuchacz wie, czego się spodziewać.
Prowadzący też nie.
Wysypuję muzykę z szuflad, wybieram co smaczniejsze kąski, mieszam w jednym garnku i podaję na ciepło. Może być ciężkostrawnie, ale bez ryzyka nie ma przecież zabawy.Jeżeli pół roku temu mieliście okazję słuchać "Końca radia", wiecie o co chodzi. Jeżeli nie, spróbujcie - tylko nie zapomnijcie otworzyć uszu.
Zapraszam w każdą niedzielę, początkiem końca jest godzina 20.
PS 2: Audycja ma swoją grupę na last.fm , a tam takie atrakcje jak: archiwalne playlisty (aktualizacje na bieżąco), możliwość zganienia bądź pochwalenia prowadzącego oraz nawrzucania innym słuchaczom, że ich gust muzyczny jest gorszy nawet od muzyki emitowanej w audycji. JOIN!